Przygotowujac prezentowany dzis igielniczek dobieralam kolory i dodatki specjalnie osoby dla ktorej powstal.
Pudrowy roz, lilijka, kamea oraz delikatne, stylizowane wzorki od Aurelle. Pikanterii dodaje odrobina czerni, ktorej uzylam zainspirowana polaczeniem kolorow jakie stosuje w swej tworczosci obdarowana
Biscornu szczesliwie dotarlo na miejsce, zatem pora na jego odslone:
Nutka czerni towarzyszyla rowniez pewnej kremowej rozyczce.
Juz niejednokrotnie zwierzalam sie Wam z mojej "zlej reki do kwiatow".
Zaczyna jednak sie cos w tej dziedzinie zmieniac, ale ciiiicho, zeby nie zapeszac;)
W okolicach Swiat Wielkiejnocy moj Maz zakupil bujny krzaczek, wspaniale kwitnacej rozy w czarnej doniczce.
Praktycznie w oczach krzaczek marnial, nie zwracajac uwagi na moje proby reanimacji:(
Dzialo sie to tak szybko, ze nawet zrezygnowalam ze zmiany tej niefortunnej doniczki.
Zostala doslownie tylko jedna malutka galazka z trzema listkami.
Zal mi bylo wyrzucic tej biedaczki. Strzegac ja przed kotem, podlewalam nadal, czekajac na rozwoj wypadkow.
W niedlugim czasie, wlasnie z tej jednej galazki zakwitla taka rozyczka:
Mizerna i wiotka, ale jednak zakwitla!
Przeszlo miesiac cieszylam sie ta kremowa rozyczka, zanim opadly platki.
Ten niewielki, " florystyczny" sukces hodowlany obudzil uspione marzenie o roslinkach w mieszkaniu.
A jakie to rosliny, to juz opowiem niebawem:)
Pozdrawiam!



