Z małym opóźnieniem przygotowałam wpis z pierwszymi świątecznymi akcentami, jakie od początku grudnia pojawiły się w naszym domu.
W niedzielę zapaliliśmy pierwszą świecę na bardzo skromnym wieńcu adwentowym.
Gałazki świerka mizerne, ale właśnie tylko takie choinki można dostać w najbliższym pukcie sprzedaży.
W ubiegłym roku kupiłam mojemu synkowi adwentowy kalendarz - bombonierkę. Tym razem udało mi się sprężyć i wspólnymi siłami stworzyliśmy kalendarz z pudełek po zapałkach.
Wraz z kilkoma swiątecznymi zabawkami zdobi pokój Darusia, a wieczorami wyciągamy zawartość pudełeczek. Obok łakoci, są tam karteczki z propozycją na wspólnie spędzenie czasu.
Konik na biegunach to prezent od mojej siostrzyczki.
Mam do niego ogromny sentyment!
Lada moment Mikołajki:)
Pan z siwą brodą zostawił już prezenty przy łóżku Darusia, a ja z niecierpliwością czekam na ranek.
Widok dziecka gorączkowo rozpakowującego paczuszki. BEZCENNY!
O mnie Mikołaj w tym roku również pamiętał ;)
Niebawem pochwalę się jakie piękne rzeczy dla mnie przygotował, a tymczasem życzę Wam, aby i dla Was Mikołajki były dniem pełnym niespodzianek!
Na koniec pragnę Was ponownie zaprosić do proponowanej przeze mnie zabawy.
Szczegóły w poprzednim poście:
Dziękuję za dotychczasowe zgłoszenia i pozdrawiam!